niedziela, 2 października 2016

Spełnienie...




Na urlopie macierzyńskim długo zastanawiałam się nad powrotem na rynek. Przed zajściem w ciąże miałam swój sklepik stacjonarnie na jednej z hal targowych w moim mieście ale zajmowałam się w nim sprzedażą i produkcją tylko biżuterii sztucznej. 

Wówczas tworzenie takich rzeczy jak dzisiaj było dla mnie odległym marzeniem...

 Od początku swojej przygody z branżą Handmade marzyłam żeby osiągnąć coś więcej niż budka na targu i jęczenie ludzi żeby spuścić im wiecznie przysłowiowe 5 zł na każdej rzeczy.  Wiedziałam aby dojść do  perfekcji  trzeba długo nabierać praktyki,  popełniać błędy ( by się na nich uczyć), przetrzymać nie jeden kryzys i nie raz zagryźć zęby. Każda sytuacja w życiu daje nam lekcję  i od nas zależy jak pokierujemy swoim życiem.  Wiedziałam że nie będzie łatwo ale naprawdę czasami dochodziło do mojego załamania. Pamiętam jak byłam w 4 msc ciąży (od początku miałam takie mdłości ze wykańczało mnie to fizycznie i psychicznie) siedziałam w swoim boksie przez zimę gdzie było może 2 stopnie przez 8h produkując dzień w dzień żeby dozbierać na ZUS i opłaty. Nie czułam palców z zimna a w rękawiczkach nic się nie dało zrobić. Prąd był tak drogi że tylko przerywałam od czasu do czasu pracę żeby ogrzać ręce w piecyku który włączałam dosłownie na 5min. W między czasie przychodziła jedna lub druga Pani i zaczęła swe mądrości snuć – „12zł za kilka sznurków?? jak Pani spuści 5 zł to mogę kupić” albo "Na allegro kupie taniej" albo "sama mogę takie zrobić". Jad takich ludzi, niedocenianie wysiłku, pracy, czasu i umiejętności sprawiły że po raz pierwszy zaczęłam się wypalać …. Nerwy, przemęczenie sprawiły w efekcie że zdrowie mi się posypało i urodziłam dużo za wcześnie… 
Patrząc na moją wówczas maleńką kruszynkę miałam wyrzuty że nie olałam tego wszystkiego wcześniej. Nie tak chciałam żeby to wyglądało.. Jednak dziś wiem, że gdybym postąpiła inaczej to nie byłabym w tym miejscu w którym jestem teraz. Gdybym nie przeżyła tego wszystkiego to nie doceniłabym tego co mam. Dużo wówczas rozmyślałam i nie wyobrażałam sobie aby wrócić do tego miejsca. Ciśnienie mi się podnosiło na myśl o targowych wyjadaczkach które licytowały się o wszystko jak na bazarze. Oczywiście miałam już wtedy stałe klientki które są ze mną do dziś  i za to im za dziękuję.  Wiedziałam również że to moja droga, kręta   i bardzo pod górkę ale moja i nic tego nie zmieni.  Zaczęłam więc od początku. Wszystkie oszczędności zainwestowałam w materiały z wyższej półki stal szlachetna, kamienie, kryształy, skórę itp. Zaczęłam jeździć na targi mody do Łodzi, Katowic, Krakowa, Bielska itd aby poznać tych którzy już osiągnęli co chcieli. Zrobiłam kursy biżuteryjne, zaczęłam współpracę ze sklepem dziecięcym w Warszawie, później w Bytomiu ( CENTRUM BAGS). Po pół roku zaczęłam współpracę w Żorach z jednym ze sklepów przez prawie rok. Nie jednokrotnie było ciężko. Były łzy oraz porażki. Jednak fakt że pokochałyście moje wyroby był takim  powerem dla mnie w chwilach słabości  że się nie poddawałam. W czerwcu tego roku miałam ponownie lekko pod górkę. Jednak w dalszym ciągu wiedziałam (jak zawsze w takich momentach) że stało się tak bo czeka mnie coś lepszego. W ten  oto sposób pewnego dnia  odezwała się do mnie Pani z żorskiego butiku ANA z propozycją współpracy . Ucieszyło mnie to niezmiernie bo po tych  prawie 4 miesiącach mogę stwierdzić że  znalazłam swoje miejsce na dobre. Miejsce gdzie poznałam wspaniałych, pomocnych i otwartych ludzi.

 Od niedawna nawiązałam również współpracę z STUDIO WRAŻEŃ w Żorach gdzie będziecie mogły nabyć gotowe dziecięce, biżuteryjne prezenty. Dziś już jestem o wiele doświadczeń mądrzejsza. Wiem też że najważniejsze by w dążeniu do realizacji marzeń nigdy się nie poddawać i  otaczać się wspaniałymi ludźmi. Tymi którzy motywują do dalszej pracy i zarażają optymizmem oraz chęcią do pomocy innym.  Mogę powiedzieć w końcu że jestem szczęśliwa!
Patrząc wstecz po tych latach, po wydarzeniach  które miały miejsce widzę, że  mimo niejednego potknięcia posuwam się nieustannie do przodu. Cieszy mnie to niezmiernie. Dlatego wykonałam kolejny krok. Długo już istnieją nasze wspólne "czwartki" i nie zawsze Wam pasują . Dodatkowo Wasze pytania czy jest możliwość zobaczenia wszystkiego w  inny dzień niż czwartek  dały mi bardzo do myślenia.  I tak oto wpadł mi do głowy pomysł. Mianowicie aby stworzyć miejsce w sklepie z całym moim asortymentem dostępnym  na co dzień. Pomysł się narodził a niezawodna właścicielka butiku Monika pomogła mi przejść  do jego fizycznej realizacji. Zabrałyśmy się za projektowanie i po kilku tygodniach prób zaprojektowaliśmy idealny ( tu bardzo dziękuję Piotrkowi za jego szybką, fachową i cudowną realizację!) ekspozytor.  Dla mnie ten krok to kolejny sukces a dla Was  (mam nadzieje ) będzie to duże udogodnienie. Jutro  już  z rana jadę do sklepu aby zapełnić to cudo swoimi wyrobami.













Od tej pory będziecie mogły każdego dnia i o każdej porze  otwarcia sklepu bez pośpiechu zapoznać się z moim asortymentem.  Ja osobiście natomiast będę dalej w każdy czwartek z nowościami i wówczas  (jeżeli będziecie chciały coś przerobić, zamówić zapytać ) będę do Waszej dyspozycji.
Mało tego! Mam kolejną dobrą wiadomość. Dużo z Was pytało czy mam jakiś  katalog w którym mam swoją ofertę. I voila specjalnie dla Was wraz z Moniką z butiku ANA szykujemy  mini katalogi fizyczne oraz  dużo bardziej rozszerzony w wersji elektronicznej. Czekamy na razie na sesję zdjęciową, która odbędzie się już w połowie października. Jak widzicie dużo się u mnie dzieje. A to wszystko dla Was <3 żebyście były na maxa zadowolone bo Wasze zadowolenie jest moim.
Mogłabym pisać i pisać ale na tym na razie zakończę. Do usłyszenia niebawem <3
Buziaki :-*

4 komentarze:

  1. Beatko gratuluję kolejnego kroku w przód, motywacji i świadomości potrzeb rynku. Powodzenia w realizacji marzeń życzę :) Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję kochana z całego serca <3

      Usuń
    2. Jesteśmy zasypani chińskimi wyrobami. Chyba najbadziej demotywuje fakt, że ludzie nie rozróżniają jej od prawdziwego, polskiego handmade. Niestety długa droga przed nami, by ich tego nauczyć. Nie mniej jednak musimy im pokazać jak ważne jest by doceniać polskie wyroby. Nie dość, że dobrej jakości materiały to jeszcze zrobione z pasją i sercem a nie tylko chińskim automatem z tandety. Ostatnimi czasy przechodzę przez rynek w Żorach i jestem dumna, że otwiera się znów coraz więcej sklepów np. z odzieżą polskich producentów. Teraz ciesze się też z cudownej, oryginalnej polskiej biżuterii robionej z sercem. Uwielbiam Pani wyroby i mimo, że dla niektórych ceny mogą być wyższe to na prawdę zapraszam tych ludzi do jubilera, pasaży i innych takich miejsc, w których sa one o wiele droższe a wykonane z tych samych materiałów. A poza tym
      zawsze powtarzam " jedna bluzka mniej, kilka wacików mniej i będzie konkretna bransoletka". Pani trudna droga teraz przynosi efekty. Przecież nic nie dzieje się przypadkiem. Polecam ANA wszystkim znajomym, bo panuje tam miła atmosfera. Dziękuję za pomoc w doborze bransoletek i profesjonalizm. Życzę kolejnych ciekawych projektów i rozwoju w tej dziedzinie. Proszę spełniać marzenia a przy okazji przynosić nam mnóstwo satysfakcji z możliwości zakupu porządnej biżuterii. Czasem warto czegoś sobie odmówić, żeby nosić z dumą piękną, polską biżuterię. WSPIERAJMY POLSKI BIZNES !

      Usuń
    3. Dziękuję Pani za tak obszerny komentarz. Za poświęcony czas i tak miłe słowa. Dla mnie są one bezsenne i wzruszające oraz dają dowód na to że ludzie zaczynają doceniać polski Handmade. Mówmy głośno BASTA CHIŃSZCZYŹNIE i wspierajmy polskich projektantów. Najbardziej cieszy mnie fakt że jest Pani zadowolona z zakupionej bransoletki i rozpowszechnia tę opinię. Bardzo Pani za to dziękuję <3

      Usuń